Opublikowano Dodaj komentarz

Pięć powodów, dla których układy pokojowe Izraela z ZEA i Bahrajnem mają znaczenie

Image copyright Reuters
Image caption Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Izraela był na pokładzie historycznego lotu do ZEA 1 września

Delegacje wysokiego szczebla z Izraela i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) podpiszą we wtorek w Białym Domu historyczny układ pokojowy.Delegacje wysokiego szczebla z Izraela i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) podpiszą we wtorek w Białym Domu historyczny, wywalczony przez USA układ pokojowy.

Minister spraw zagranicznych Bahrajnu weźmie udział w tym wydarzeniu i podpisze własne porozumienie o normalizacji stosunków z Izraelem, ogłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa w zeszłym tygodniu.

Dlatego te umowy są znaczące.

Państwa Zatoki Perskiej widzą możliwości handlu i nie tylko

Umowa pomaga ambitnym Emiratom, którzy zbudowali sobie pozycję potęgi militarnej, a także miejsca do robienia interesów i spędzania wakacji.

Wygląda na to, że Amerykanie pomogli przypieczętować umowę obietnicą zaawansowanej broni, którą w przeszłości ZEA ledwo były w stanie sprzedać w sklepie internetowym. Chodzi o myśliwce F-35 i samoloty EA-18G Growler do walki elektronicznej.

Zjednoczone Emiraty Arabskie użyły swoich już dobrze wyposażonych sił zbrojnych w Libii i Jemenie. Jednak ich najpoważniejszym potencjalnym wrogiem jest Iran, znajdujący się po drugiej stronie Zatoki Perskiej.

Video caption Jared Kushner: „Nowy scenariusz dla nowego Bliskiego Wschodu”

Izrael i USA podzielają emirackie podejrzenia wobec Irańczyków. Podobnie jest z Bahrajnem. Do 1969 roku Iran twierdził, że Bahrajn jest na mocy prawa częścią jego terytorium. Sunniccy władcy Bahrajnu uważają również część rozłamowej szyickiej większości za potencjalną piątą kolumnę dla Iranu.

Oba państwa Zatoki Perskiej miały już ledwie skrywane więzi z Izraelem. Z niecierpliwością będą oczekiwały otwartego handlu; Izrael posiada jeden z najbardziej zaawansowanych sektorów high-tech na świecie.

W czasach nie-owidowych, Izraelczycy są zapalonymi wczasowiczami, którzy chętnie będą odkrywać pustynie, plaże i centra handlowe w Zatoce Perskiej. To dobry interes na okrągło.

Izrael zmniejsza swoją regionalną izolację

Normalizacja stosunków ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Bahrajnem jest prawdziwym osiągnięciem dla Izraelczyków.

Premier Benjamin Netanjahu jest zwolennikiem opisanej po raz pierwszy w latach 20. strategii „żelaznego muru” między państwem żydowskim a Arabami.

Pomysł jest taki, że siła Izraela w końcu uświadomi Arabom, że ich jedynym wyborem jest uznanie jego istnienia.

Izraelczycy nie lubią być izolowani na Bliskim Wschodzie. Pokój z Egiptem i Jordanią nigdy nie był ciepły. Mogą mieć większą nadzieję na przyszłe relacje z krajami Zatoki Perskiej, daleko od kokpitu Jerozolimy i terytoriów okupowanych.

  • Izrael otwiera nieśmiało nowy rozdział z Arabami z Zatoki Perskiej
  • Co mówi plan Trumpa dotyczący Bliskiego Wschodu w kluczowych kwestiach?
  • Wyjaśniacz: Izrael, aneksja i Zachodni Brzeg

Wzmocnienie sojuszu przeciwko Iranowi to kolejny duży plus. Pan Netanjahu postrzega Iran jako wroga numer jeden Izraela, czasami porównując jego przywódców do nazistów. Wyciszył swoje pierwotne skargi na ewentualną umowę zbrojeniową ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Pan Netanyahu jest również w trudnej sytuacji, czeka go proces o korupcję, za który może trafić do więzienia. Jego postępowanie z pandemią koronawirusa zaczęło się dobrze, ale poszło bardzo źle. Przeciwnicy organizują cotygodniowe wiece przed jego rezydencją w Jerozolimie.

Uroczystość w Białym Domu nie mogła przyjść w lepszym momencie.

Donald Trump świętuje przewrót w polityce zagranicznej

Umowa działa na wielu poziomach dla prezydenta USA.

Jest to duży impuls dla jego strategii „maksymalnej presji” na Iran. To także użyteczna amunicja, zwłaszcza w roku wyborczym, aby wesprzeć jego przechwałki, że jest najlepszym dealmakerem na świecie.

Image copyright Reuters
Image caption Donald Trump ogłosił tzw. „Porozumienia Abrahama” w Białym Domu w sierpniu

Wszystko, co robi, co przynosi korzyści Izraelowi, a dokładniej rządowi Benjamina Netanjahu, dobrze się kojarzy amerykańskim wyborcom chrześcijańsko-ewangelickim, którzy stanowią ważną część jego bazy wyborczej.

Sojusz „przyjaciół Ameryki” przeciwko Iranowi powinien działać sprawniej, jeśli Arabowie z Zatoki Perskiej będą mogli być otwarci, a nie skryci, w kwestii swoich relacji z Izraelem.

Tzw. „Deal of the Century” prezydenta Trumpa, mający na celu zawarcie pokoju między Izraelem a Palestyńczykami, jest nie do zrealizowania.

Ale „Porozumienia Abrahama”, jak znane jest porozumienie Izrael-UAE, jest znaczącą zmianą w równowadze sił na Bliskim Wschodzie i jest przedstawiane przez Biały Dom Trumpa jako wielki przewrót w polityce zagranicznej.

Palestyńczycy czują się zdradzeni

Po raz kolejny pozostawiono ich w rękach drewnianej łyżki.

Potępili Porozumienia Abrahama jako zdradę. Nowe porozumienie łamie długoletni arabski konsensus, zgodnie z którym ceną za normalne stosunki z Izraelem była niepodległość dla Palestyńczyków.

Ale teraz Izrael cementuje nowe relacje publiczne z państwami arabskimi, podczas gdy Palestyńczycy wciąż tkwią pod okupacją we Wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu, a także w otwartym więzieniu w Gazie.

Książę koronny Abu Zabi Mohammed bin Zayed Al Nahyan, faktyczny władca Zjednoczonych Emiratów Arabskich, mówi, że ceną za porozumienie była zgoda Izraela na zaprzestanie aneksji dużych części Zachodniego Brzegu.

Image copyright Reuters
Image caption Palestinian leaders have denounced the two Gulf countries’ moves to normalize ties with Israel

Ale premier Netanjahu wydawał się wycofać z pomysłu, przynajmniej na razie, z powodu przytłaczającej presji międzynarodowej. Emiratczycy zaoferowali mu drogę wyjścia z tego, co stało się niezręcznym politycznym ślepym zaułkiem.

Nerwowość Palestyńczyków wzrośnie teraz, gdy do porozumienia dołączył Bahrajn.

Nigdy nie doszłoby do tego bez zgody Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy byli autorami arabskiego planu pokojowego, który domagał się palestyńskiej niepodległości.

Status króla Salmana jako kustosza dwóch najświętszych sanktuariów islamu daje mu ogromny autorytet. Jest mało prawdopodobne, że nagle uzna Izrael.

Jego syn i następca, Mohammed bin Salman, może być mniej niechętny.

Iran ma nowy strategiczny ból głowy

Umowa została ostro potępiona przez irańskich przywódców.

To więcej niż retoryka. Porozumienia z Abraham stawiają ich pod dodatkową presją.

Sankcje prezydenta Trumpa już powodują prawdziwy ból gospodarczy. Teraz mają też strategiczny ból głowy.

Image copyright EPA
Image caption Porozumienie Zjednoczonych Emiratów Arabskich z Izraelem wywołało protesty w Iranie

Domowe bazy lotnicze Izraela znajdują się długi lot od Iranu. ZEA leżą tuż za wodami Zatoki Perskiej. Byłoby to bardzo istotne, gdyby powrócono do rozmów o atakach lotniczych na irańskie obiekty jądrowe.

Izrael, USA, Bahrajn i ZEA mają szereg nowych opcji.

Irańczycy uważają, że ich pole manewru zostało ograniczone.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *